Skończyłem niedawno Neverwinter Nights 2 oraz dodatek – Maskę Zdrajcy. O ile dodatek poszedł szybko, sprawnie i mile to przechodzenie NWN2 ciągnęło się kilka miesięcy
Postanowiłem więc napisać minirecenzję tego zestawu.
Dlaczego zestawu, a nie każdej gry z osobna? Przede wszystkim, nie mam serca pastwić się nad podstawowym NWN2 co musiałoby nastąpić gdybym miał recenzować tę grę samodzielnie
Grać w NWN2 zacząłem jakoś tak na początku tego roku – przemęczyłem do końca drugiego rozdziału, a następnie znudzony ciągłą, monotonną siekaniną porzuciłem grę na parę miesięcy. Wznowiłem dopiero w wakacje – przejście do końca zajęło mi trochę czasu, który możnaby pewnie lepiej spożytkować
Potem zabrałem sie za dodatek, który po paru dniach gry był już skończony.
Jeśli chodzi o rozgrywkę drugiego Neverwintera, to jest średnia – co prawda nie jest już to tylko sieczka jak w pierwszej części, ba, początek drugiego rozdziału z procesem to praktycznie samo gadanie. Ale walki dalej jest za dużo – szczególnie biorąc pod uwagę to, że walka to dalej to samo “coś” opartego o D&D. Coś mało widowiskowego i w grze komputerowej nudnego. Dopiero w dodatku, gdy gramy bardzo podpakowanym bohaterem można olać walki o każdy kawałek podłogi lochu i zająć się questami.
Questy w podstawce NWN2 są dosyć ciekawe, ale największą siłą tej gry są IMO towarzysze gracza – o ile w pierwszym NWN mieliśmy do czynienia z najemnikami, tutaj mamy towarzyszy, którzy podobnie jak w niektórych wcześniejszych grach potrafią się między sobą kłócić i przekomarzać
Do tego system więzi między postaciami zależnej od wyborów w dialogach dobrze się sprawuje. Zgodnie z konwencją, nie mamy niesamowicie mhrocznych czarowników o-nikomu-nie-znanych-zamiarach a sympatycznego acz głupiego krasnoluda-wojownika czy podkochującą się w głównym bohaterze elfkę. Jedynie żabowate księżniczkopodobne coś związane z fabułą powodowało raczej obrzydzenie niż zaciekawienie.
Z Maską Zdrajcy jest podobnie, przy czym towarzyszy jest dużo mniej.
Jeśli chodzi o fabułę, to w podstawce jest raczej słaba. Nie widzę w niej nic ciekawego. Z kolei Maska Zdrajcy pokazuje co prawda dosyć przewidywalną, ale ciekawą historię, która co prawda sporej ilości osób może nie przypaść do gustu (nie wszyscy lubią przypakowanych bohaterów zwyciężających z bogami), ale IMO prezentuje się na naprawdę dobrym poziomie. Dokładniej opisywać nie będę żeby nikomu nie psuć zabawy
Zakończenie jednak w NWN2 jest dobre. Może inaczej – poruszyło mnie i było mi trochę szkoda (wcale nie pieniędzy wydanych na grę
). Zakończenie Maski Zdrajcy dosyć jednoznacznie zamyka linię fabularną rozpoczętą w NWN2 i sporo wyjaśnia, nie uniemożliwia jednak kontynuacji przygód bohatera z tych dwóch kampanii, nie sądzę jednak, by taka kontynuacja powstała, chociaż ja bym się nie obraził
Ogólnie, odniosłem wrażenie, że NWN2 jest po prostu za długi z fabułą pisaną na kolanie, natomiast dodatek jest za krótki z bardzo dobrą fabułą
W sumie można powiedzieć że cały zestaw jest dobry i warty polecenia. Szczególnie należy zwrócić uwagę na techniczną niemalże doskonałość gry – w ciągu kilkudziesięciu jesli nie kilkuset godzin rozgrywki gra nie wywaliła się ani razu – bardzo kontrastuje to chociażby z wywalającym się co parę godzin Wiedźminem
Maska Zdrajcy ciągnie cały zestaw do oceny 8/10. To jest wysoka ocena
Swoją drogą, dawno nic sensownego o Wiedźminie nie było słychać. Prawie rok od premiery, a o dodatku ani widu ani słychu, 2 oficjalne mody przez rok to raczej trochę mało, a edycja rozszerzona reklamowana jak nowa gra to IMO odgrzewany kotlet (trochę doprawiony). Naprawdę nie mogę się doczekać czegoś więcej niż kolejnej reklamy głupawej, flashowej nawalanki Wiedźmin Versus…