Fallout 3 – krótko o narzekaniach
Opublikował/a Kurak w dniu maj 2, 2009
Od razu mówię – w trzeciego Fallouta nie grałem i raczej nie zagram, póki nie wyjdzie w jakiejś taniej serii. Żadnej recenzji ani narzekań tutaj zatem nie będzie, a piszę natchniony fragmentem jednego z artykułów w e-pisemku zwanym WMagiem, który to dziś przeczytałem ciesząc się z ogromnej ilości wolnego czasu (okazja: długi, sześciodniowy weekend). Fragmentu cytować nie będę, bo tego WMaga gdzieś zapodziałem, ale starczy powiedzieć, że wpisywał się w dosyć popularną swego czasu modę krytykowania F3 za niefalloutowość. Może słusznie, może nie – trzeciego Fallouta znam tylko z filmików promocyjnych – tego nie oceniam.
Chciałem tylko zwrócić uwagę, że przed F3 kupę czasu marka była niemal martwa, Fallouty żyły tylko w legendach i wspomnieniach graczy, a prawie nikt nie robił na tym jakichkolwiek pieniędzy. Bethesda markę wskrzesiła a F3 sprzedał się w milionach egzemplarzy – jeśli trzeci Fallout to fail, to marzę, by każda moja gra była takim failem
Riddlemaster powiedział/a
Fail? Eee tam. Gra mi jako fanowi Fallouta przypadła do gustu. Jest inna, ale trudno oczekiwać by przez te lata koncepcja, wartwa prezentacji nie uległy zmianie
Nadal jednak czuć tu ten klimat pustkowi. Niech o sukcesie F3 stanowi też liczba modów – jest ich dosłownie kilka tysięcy.
Anraz powiedział/a
Gra ot taka sobie. Można pograć, bo faktycznie coś po drodze się zgubił. Głównie boli miałkość fabuły gry, krótki i prosty wątek główny oraz w sumie mało ciekawych qestów pobocznych. Dziwne rozwiązania (można nosić dowolną ilość ton amunicji i tysiące rakiet, ale już nie grantów). Nie ma też w grze klasycznych broni (może restrykcje co do znaków towarowych zadziałały?) przez co bronie są “obce”(np: nie ma “kałasza” a jest “chiński karabin szturmowy”). Co więcej osoby, które grały w Obliviona mają wrażenie, że to tylko mod bo mechanika podobna).
Aspekt komercyjny to inna para kaloszy – dla wydawcy/developera to jest bardzo duży sukces, co trudno uznać za niespodziankę.